Maj 24 2014

Angkor Wat (dzień 3) – polowanie na wschód słońca

Angkor Wat – od tego widoku wszystko się zaczęło. Podziwiany przez nas wielokrotnie w albumach, internecie, wzbudzał nasz podziw i rozpalał marzenia, ale jednocześnie zawsze wydawał się tak daleki i niedostępny. I oto jesteśmy na miejscu przed najbardziej rozległą i najbardziej okazałą budowlą sakralną na świecie, a wspaniały wschód słońca oblewający wszystko różową poświatą wzmacnia i tak już niesamowite doznania.

Angkor Wat1

Kilka razy sprawdzaliśmy i pytaliśmy o której jest wschód słońca i o której najlepiej wybrać się do Angor Wat. Odpowiedzi były różne toteż zdaliśmy się na własną intuicje i wyruszyliśmy sporo przed szóstą. Mieliśmy nadzieję na rześką, rowerową przejażdżkę po ciemku ale gdy tylko wyszliśmy z hotelu uderzyło nas duszne i parne powietrze. Niestety w tym klimacie od upału odpocząć można tylko w klimatyzowanych pomieszczeniach. Nie zrażeni jednak wsiedliśmy na rowery i praktycznie sami na ciemnych ulicach oświetlanych tylko słabym światełkiem naszych rowerów, mijani przez nieliczne riksze zmierzające w tym samym kierunku, ruszyliśmy w drogę. Gdy dotarliśmy okazało się, że większość spragnionych spektakularnych widoków zaspanych turystów jest już na miejscu. Parkingi pełne były autokarów i riksz, a gdy zobaczyliśmy tłumy przed fosą otaczającą Angkor trochę nas to zaskoczyło. Prawdziwa językowa i kulturowa wieża Babel. Mieliśmy wrażenie, że można tam było spotkać ludzi z każdego niemal zakątka świata, ale największą i najbardziej zwracającą uwagę grupą byli (tradycyjnie już) Chińczycy. Dysponowali chyba najbardziej zaawansowanym sprzętem fotograficznym, największymi obiektywami, a biegając ze statywami i histerycznie poszukując najlepszego miejsca do zrobienia zdjęć mocno konkurowali o uwagę z majestatyczną świątynią. Nerwowo wyglądając pierwszych promieni słońca spędziliśmy tak na czekaniu prawie godzinę żałując trochę, że nie zostaliśmy dłużej w łóżku. I oto doczekaliśmy się – czerwona kula powoli zaczęła unosić się nad kamiennymi pąkami lotosu wieńczącymi olbrzymie wieże, oświetlając świątynie najpierw czerwienią, później żółtym i niebieskim światłem…

Niestety nasze fotograficzne umiejętności nie są w stanie oddać do końca piękna tamtej chwili.

Angkor Wat2
Angkor Wat3
Angkor Wat1
Angkor Wat4Niebo bardzo szybko pojaśniało i wszyscy ruszyli długą, wybrukowaną groblą przecinającą fosę i sadzawki pełne lotosów ku sanktuarium. Angkor Wat – wzniesiona bez zaprawy murarskiej w latach 1113-1150 przez króla Surjawarmana ku czci bóstwa Wisznu jest najlepiej zachowaną w całym kompleksie budowlą starożytnej stolicy imperium Khmerów. Ówcześni architekci osiągnęli niesamowitą jak na tamte czasy harmonię, równowagę i proporcje pomiędzy wszystkimi elementami z których każdy ma głęboko symboliczne i religijne znaczenie. Ściany pokryte są płaskorzeźbami z których wyczytać można historię z życia dworu, przebiegu bitew a także wizerunkami tańczących nimf. Pomimo tłumów przed świątynią po wejściu do jej centrum nie czuję się już ich obecności i panuje dostojny nastrój skupienia i niesamowita cisza. Nie czuliśmy tego zwiedzając inne miejsca kompleksu. Tu już nie trzeba nikomu przypominać o odpowiednim stroju (zasłaniającym ramiona i nogi) dlatego wszędzie dookoła otaczają nas ludzie w kolorowych, szerokich spodniach w gumkę, które można kupić na każdym straganie za grosze i stały się już chyba symbolem turysty w Kambodży.

Dzień rozpoczął się od prawdziwego zatrzęsienia wrażeń i emocji, a później jak w filmach Hitchcocka napięcie rosło, ponieważ przed sobą mieliśmy jeszcze zaplanowaną wycieczkę na pływające wioski…

O tym szczegółowo opowiemy w kolejnym wpisie.

Angkor Wat5
Angkor Wat6
Angkor Wat7
Angkor Wat8
Angkor Wat9
Angkor Wat10
Angkor Wat11
Angkor Wat12
Angkor Wat13
Angkor Wat14
Angkor Wat15
Angkor Wat16
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.