«

»

Kwi 27 2014

Angkor – Imperium Khmerów

„Gdy wyruszysz do Angkoru, nie wrócisz sobą” w pełni podpisujemy się pod tym khmerskim powiedzeniem. Po Tajlandii gdzie zachwycaliśmy się cudowną przyrodą, plażami, słońcem i wszystkim co przynosi radość, ale jest też doświadczeniem ulotnym i krótkotrwałym, Kambodża a dokładniej Angkor dostarczył nam przeżyć wręcz duchowych i mistycznych. Trudno obronić się przed egzaltacją aby opisać piękno i magiczną atmosferę panującą w miejscu, które obecnie jest dumą i największą atrakcją Kambodży a przez ponad 400 lat pozostawało w zapomnieniu tocząc pojedynek z drapieżną przyrodą. Kiedy pierwszego dnia przekraczaliśmy bramę Angkoru z dumnie spoglądającą twarzą wyrzeźbioną w kamieniu mieliśmy wrażenie, ze wchodzimy do zupełnie innego świata, innego wymiaru, że będzie to coś czego jeszcze nigdy nie przeżyliśmy. Poczuliśmy tajemniczą atmosferę z komiksów o Thorgalu czy filmu „Niekończąca się opowieść”… Pozostaję tylko mieć nadzieje, że wraz z kolejnymi podróżami nie uodpornimy się na podobne widoki i będziemy się w stanie nimi zachwycać tak jak Angkorem.

Angkor gate

Pierwszego dnia plan był ambitny, poranny lot Bangkok Siem Reap, zameldowanie w hotelu w Siem Reap, wypożyczenie rowerów i przejechanie najdłuższej trasy w Angkorze – Grand Circuit. Wypożyczalnie rowerów są praktycznie co kilkaset metrów, my skorzystaliśmy z tej położonej najbliżej hotelu. Tu nie sposób nie wspomnieć o niezwykłym ruchu ulicznym panującym w Kambodży o czym przekonaliśmy się dojeżdżając już do pierwszego skrzyżowania… Mieliśmy wrażenie, że stoimy na nim całe wieki próbując ogarnąć to co się na nim dzieje, chaos i sami „samobójcy” z fantazją nie pozwalającą im na stosowanie się do przepisów drogowych i nielicznych znaków drogowych. Jazda pod prąd, na trzeciego, przebiegający w popłochu piesi pomiędzy rowerami, tuk-tukami, autami, to wszystko trochę nas przeraziło. W końcu jednak zdobyliśmy się na odwagę i prawie z zamkniętymi oczami wjechaliśmy w to kłębowisko. Co najśmieszniejsze po kilku minutach świetnie się odnaleźliśmy i mimo początkowego strachu jechało się już całkiem swobodnie pod warunkiem, że zapomni się o zasadach ruchu którymi kierujemy się na co dzień. Wyprzedzające pojazdy zawsze profilaktycznie trąbią i w tym pozornym chaosie jest miejsce na ostrożność i spokój, który pozwala uniknąć wypadków. Gdy w czasie wycieczki do pływających wiosek pytaliśmy przewodnika o sytuacje na drogach i opowiadaliśmy swoje wrażenia śmiał się z nas, że widocznie nie byliśmy w Sajgonie bo tam to dopiero jest wolna amerykanka… czyli powiedzenie „niezły Sajgon” jest cały czas aktualne 🙂

Angkor bicycle1Imperium Khmerów

Wstyd się przyznać ale jeszcze do nie dawna myśleliśmy, że Angkor to tylko jedna świątynia z charakterystycznymi wieżami w kształcie kwiatów lotosu czyli Angkor Wat. W rzeczywistości jest to całe kamienne miasto zajmujące rozległy teren prawie tysiąca km­2. Angkor czyli po khmersku „miasto” było od IX do XV wieku ośrodkiem największego imperium w Azji Południowo-Wschodniej. Podczas gdy w Europie panowały mroczne czasy średniowiecza khmerowie budowali arcydzieła architektury i rozwijali niezwykłą kulturę. Tętniący życiem Angkor przewyższał rozmiarami ówczesny Rzym – mieszkało w nim około miliona mieszkańców. Świetność imperium trwała jednak tylko cztery wieki a jego upadek nastąpił w bardzo krótkim czasie. W 1431 roku Syjam podbił i rozgrabił Angkor, który wkrótce został pochłonięty przez gesty las równikowy i zapomniany na kilka wieków. Tak nagły zmierzch imperium do dziś nie został wyjaśniony – jest wiele hipotez, ale żadna nie jest pewnikiem. Angkor został odkryty ponownie po ponad 400 latach pod koniec XIX wieku i przywrócony światu. Historia Angkoru jest niewątpliwie fascynująca, a książek na ten temat jest mnóstwo … „tyle się można nauczyć podróżując, podróżować, podróżować jest bosko”.

Angkor Wat1Jak zwiedzać Angkor ?

Dla osób takich jak my, którzy nie korzystają ze zorganizowanych wycieczek do miejsc do których można dotrzeć samodzielnie są dwie możliwości zwiedzania Angkoru – rowerem lub tuk-tukiem. Ze względu na większą niezależność, rachunek ekonomiczny oraz naszą wieczną chęć do aktywności fizycznej bezkonkurencyjnym pomysłem było wypożyczenie rowerów. Tak jak już wspominaliśmy wypożyczalnie w Siem Reap są dosłownie co krok a ceny zależą od rodzaju jednośladu na który się zdecydujemy – górski to zazwyczaj koszt 2USD, a miejski 1 USD. Hotele oferują pomoc w wypożyczeniu roweru ale zazwyczaj za co najmniej podwójną cenę dlatego warto jednak zrobić krótki spacer, zorientować się w cenach i zrobić to samodzielnie. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na tańszy rower miejski głównie ze względu na komfort jazdy i zamontowany na kierownicy kosz. Ważne aby zwrócić uwagę na sprawne światła (w przypadku kiedy wybieramy się na wschód słońca) i zapięcie, dzięki któremu bez stresu będziemy mogli zostawić rowery w dowolnym miejscu. Wszystko to na szczęście jest w standardzie.

Angkor bicycle2Dla porównania ceny za dzień wynajęcia tuk-tuka zaczynają się od 18 USD, więc pewnie bez problemu można wytargować cenę w granicach 15 USD.

Ceny wstępu

Mamy trzy rodzaje biletów:

  • bilet jednodniowy – koszt 25 USD – absolutnie nie polecamy bo nie da się w jeden dzień zobaczyć i nacieszyć Angkorem
  • bilet trzydniowy – koszt 40 USD – przy czym te trzy dni zwiedzania nie muszą być dniami kolejnymi a dowolnymi w jednym tygodniu; wg nas idealne rozwiazanie do zwiedzania i z niego skorzystaliśmy
  • bilet tygodniowy – koszt 60 USD – jak ktoś ma tyle czasu to bardzo dobra wersja bo można dotrzeć do miejsc oddalonych od kompleksu głównego o kilkadziesiąt kilometrów

Angkor-ticket1W kolejnych trzech wpisach opiszemy i pokażemy na zdjęciach co widzieliśmy podczas naszych trzech dni eksploracji Angkoru:

– dzień pierwszy – link

– dzień drugi – link

– dzień trzeci – link

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>