«

»

Lut 08 2015

Odkrywając Birmę

Przyszedł czas na serię wpisów z naszej ostatniej wyprawy – podekscytowani nie mogliśmy się doczekać chwili w której podzielimy się z Wami wrażeniami z Birmy. Wszystko zaczęło się od niesamowitej promocji jordańskich linii lotniczych i chociaż nie planowaliśmy wyjazdu do Azji w tym roku to gdy zobaczyliśmy ceny lotów do Bangkoku (1400pln), idealnie pasujący termin (ferie) oraz najbliżej położone lotnisko (Berlin) zadziałał impuls i po chwili byliśmy szczęśliwymi posiadaczami biletów. No i zaczęło się … Od razu odrzuciliśmy pomysł aby po raz drugi jechać do Tajlandii, więc rozpoczęliśmy przekopywanie internetu i książek w poszukiwaniu docelowego miejsca naszej wycieczki. Po kolei odpadał Laos, Wietnam, Filipiny, Indonezja no i gdzieś dopiero na końcu pojawiła się Birma. Bagan

Pierwsze skojarzenia – oprócz reżimu wojskowej junty – niewielkie, ale dzięki m.in. blogom dowiadywaliśmy się coraz więcej, że Birma jest fascynująca, totalnie inna niż wszystkie kraje sąsiedzkie i turystycznie w dalszym ciągu dziewicza. Pojawiły się również opinie negatywne – że brud, niebezpiecznie, niedobre jedzenie, choroby żołądkowe gwarantowane a ciepła woda, elektryczność 24h czy internet to luksus. Dlatego pomimo naszej ekscytacji wyjazdem mentalnie przygotowywaliśmy się jednak na prawdziwy survival i niezły hardcore 🙂 Jak bardzo się myliliśmy postaramy się opisać w kolejnych postach, które musimy przyznać nie będą chyba do końca obiektywne ponieważ bezapelacyjnie i nieodwołanie zakochaliśmy się w Birmie!

Aby dobrze zrozumieć dlaczego Birma wygląda jak wygląda w XXI wieku trzeba choć po krótce zapoznać się z jej historią. Ten 60 milionowy kraj, gdzie 40% mieszkańców to mniejszości etniczne, przez ponad 60 lat (aż do 2011) rządzony był przez wojskową junte. Pod względem izolacji Birmę porównać można tylko do Korei Północnej i Kuby. Sankcje nałożone przez USA i UE sprawiły, że przekraczając granice Birmy ma się wrażenie, że magicznym sposobem cofamy się w czasie, nie ma tu zdobyczy cywilizacji XXI wieku, sieciowych restauracji, kawiarni, centrów handlowych, sklepów ze znanymi nam, globalnymi markami a na prowincji normą są wozy ciągnięte przez woły. Są za to niesamowici, bezinteresownie życzliwi i przyjaźni ludzie, spektakularne widoki i niesamowite zabytki. Oczywiste jest, że pomimo intensywnych zmian jakie zachodzą w kraju, życie zwykłych ludzi w dalszym ciągu jest bardzo ciężkie a przede wszystkim biedne, jednak takiej dawki pozytywnej energii jaką zaaplikowano nam w Birmie nie dostaliśmy nigdzie indziej. Jeżeli chodzi o nasze początkowe obawy, to w tej chwili możemy jedynie się z nich śmiać. Żadnych przykrych niespodzianek, żadnych chorób, problemów komunikacyjnych, hotele na dobrym poziomie, dobre jedzenie, no może z tym internetem nie do końca, jednak taki przymusowy detoks od mediów zrobi dobrze każdemu. Nie pozostaje zatem nic innego jak zakrzyknąć: ludzie, jedźcie do Birmy!

Mamy nadziej, że kilka zdjęć poniżej choć w procencie odda klimat panujący w Birmie i uzasadni nasz zachwyt tym krajem.

U-Bein-BridgeBagan-childBaganInleInle-fishermanInthenRangunShwedagon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>