Preikestolen i Kjerag – dwa dni nad Lysefjordem

Naszą przygodę z Norwegią zaczęliśmy od absolutnych „must see” czyli Kjerag i Preikestolen położonych na dwóch krańcach Lysefjordu – największego i na pewno najpiękniejszego fiordu w pobliżu Stavanger. Zdjęcia skalnej ambony wznoszącej się ponad 600 m n.p.m. i wielkiego głazu zaklinowanego pomiędzy ścianami klifu widzieliśmy na zdjęciach dosłownie setki razy, ale rzeczywistość przerasta zdolności nawet najlepszych fotografów i gdy stanęliśmy na szczycie to ze 100% satysfakcją stwierdziliśmy, że to są właśnie widoki po które przyjechaliśmy!

Preikestolen
Kontynuuj czytanie

Norwegia – witamy w krainie trolli

Zanim w ogóle zaczęliśmy myśleć o egzotycznych wojażach naszym największym podróżniczym marzeniem była Norwegia, która chociaż zdecydowanie bliżej to jeszcze parę lat temu wydawała się nam równie niedostępna co Kambodża czy Birma – głównie finansowo… Przez wiele lat trwaliśmy w przekonaniu, że bez szóstki w totka nie da się zobaczyć fiordów, aż wreszcie odważyliśmy się obalić ten mit i zrealizować marzenie. Na początku musieliśmy oczywiście dokonać pewnych wyborów i odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcemy na własne oczy zobaczyć widoki dotąd podziwiane tylko na Instagramie czy komfortowo wypoczywać w jakimś „standardowym” wakacyjnym miejscu. Odpowiedź była oczywista, dlatego kilka tygodni poświęconych na organizację i przygotowania było wyzwaniem, ale też prawdziwą przyjemnością.

Hardangervidda
Kontynuuj czytanie

Norwegia – prolog

Przed nami 13 dni w Norwegii samochodem – 12 noclegów „na dziko” pod namiotem, 8 przepraw promowych, 4 wycieczki w góry i mnóstwo pięknych widoków. Fiordy, góry, kościoły klepkowe i obcowanie z naturą. Wierzymy, że jedziemy perfekcyjnie przygotowani i że będzie to kolejna podróż „życia” chociaż są też wątpliwości czy damy radę i wytrzymamy pod namiotem – bez codziennych wygód, dostępu do kuchni, bieżącej wody. No i chyba największa obawa – pogoda, bo przecież jedziemy w jedno z tych miejsc gdzie cztery pory roku w ciągu jednego dnia to często norma. Ufamy jednak, że fiordy będą nam „jadły z ręki” 🙂

Gaustatoppen
Kontynuuj czytanie

Białe klify Seven Sisters

Stwierdzenie, że znamy Londyn na wylot to może spora przesada, ale czwarta wizyta w tym mieście sprawiła, że zapragnęliśmy zobaczyć już coś innego… Mając do dyspozycji zaledwie cztery dni możliwości były ograniczone jednak dla chcącego nic trudnego 🙂 Białe, kredowe klify stromo wpadające do błękitnego morza to jeden z najpiękniejszych widoków jakie może zaoferować Anglia i jak się okazało były na wyciągnięcie ręki bo zaledwie 100 km od Londynu w Parku Narodowym Seven Sisters. Zgodnie stwierdziliśmy, że to super pomył na urozmaicenie naszego przedłużonego weekendu w Londynie i rozpoczęliśmy to co lubimy najbardziej – przygotowania do wycieczki 🙂

Seven Sisters
Kontynuuj czytanie

Genua – nieplanowane atrakcje

Promocje lotnicze i okazje hotelowe sprawiają, że ostatnio coraz częściej znajdujemy się w miejscach o których normalnie pewnie byśmy nie pomyśleli, nigdy nie byłyby też głównym celem podróży toteż tym większa niespodzianka kiedy czysto „tranzytowe” miasta zaskakują nas swoją urodą i oryginalnością. Tak było w przypadku Madrytu, a ostatnio również Genui, która okazałą się być równie interesującą atrakcją pobytu we Włoszech co główny cel wyjazdu czyli Cinque Terre. Genua – szóste co do wielkości miasto we Włoszech, największy port morski tego kraju, miejsce narodzin Krzysztofa Kolumba, Niccolo Paganiniego i miasto z największą starówką Europy – tak, tak my też byliśmy zaskoczeni tymi wszystkimi „naj” a gdy damy Genui szanse odkryjemy ich o wiele więcej 🙂

Boccadasse
Kontynuuj czytanie

Cinque Terre

Tylko godzina pociągiem z Genui dzieliła nas od głównego celu naszego weekendu we Włoszech czyli Cinque Terre, gdzie znaleźć można wszystko to co we Włoszech najlepsze: malownicze krajobrazy, plaże i ciepłe morze Śródziemne, kolorowe miasteczka, stare kapliczki i historyczne zabudowy, pyszne lody i owoce morza serwowane w przytulnych knajpkach.

Vernazza
Kontynuuj czytanie

Piza – nie tylko Krzywa Wieża

W Pizie byliśmy już po raz drugi, tym razem głównie ze względu na lotnisko które znajdowało się najbliżej naszego głównego celu podróży czyli Cinque Terre. Poprzednim razem ograniczyliśmy się tylko do ekspresowego „zaliczenia” słynnej Krzywej Wieży i Placu Cudów – w tym roku czasu mieliśmy znacznie więcej, więc była okazja na spokojnie pozwiedzać już znajome miejsca 🙂

Piza
Kontynuuj czytanie

Koh Tao – rajskie lenistwo

To było nasze drugie podejście do Koh Tao, w poprzednim roku mieliśmy już nawet wstępną rezerwację, ale ostatecznie wybraliśmy Kambodżę i Angkor Wat więc ostatecznie musieliśmy zrezygnować z pobytu na wyspie. Co takiego jest w Koh Tao, że wśród dziesiątek popularnych tajskich wysp to akurat na nią się tak uparliśmy? To przede wszystkim prawdziwy raj dla nurków, najpiękniejsze rafy i rybki, ciepła krystaliczna woda i to wszystko na stosunkowo spokojnej, niezatłoczonej, małej wysepce…

Koh Tao
Kontynuuj czytanie