Wrz 12 2017

Wadi – kawałek raju

Żar leje się z nieba, powietrze wibruje nad rozgrzaną ziemią, a dookoła krajobraz spalony słońcem – w takim otoczeniu zielone oazy bujnej zieleni z cudownie chłodną wodą, ukryte w cieniu wysokich skał stanowią istny cud natury dający wytchnienie i ulgę zmęczonym upałem ciałom. Takie miejsca to typowe wadi czyli suche doliny zmieniające się w porze deszczowej w koryta rzek, otoczone palmami i wielkimi paprociami, z naturalnymi basenami wypełnionymi lazurową, zachęcającą do kąpieli wodą. W czasie naszego pobytu zobaczyliśmy trzy najpopularniejsze wadi w Omanie – każde zupełnie inne, wszystkie niesamowicie piękne niczym kawałek raju pośrodku niczego. Chyba nigdy wcześniej nie wymoczyliśmy się tyle w wodzie co w Omanie, korzystając z każdej okazji żeby się ochłodzić

Wadi Al Arbaeen położone jest niewiele ponad 120 km od stolicy Omanu Maskatu niedaleko autostrady do Sur. Parkuje się przy drodze z której do samego wadi jest już do przejścia tylko kilkadziesiąt metrów  po niewielkich skałkach. Gdy zobaczyliśmy Wadi Al Arbaeen zrozumieliśmy dlaczego jest uznawane za jedno z najpiękniejszych wadi w Omanie – turkusowa woda, dookoła piękne góry i zielone palmy tworzą niesamowity miks kolorów i cudowny krajobraz. W takim miejscu czas przestaje mieć znaczenie i spędzić tam można długie godziny w czasie których jest szansa, że będziemy cieszyć się tymi widokami zupełnie sami. Jedyne czego w Wadi Al Arbaeen brakuje to trochę cienia, teren jest otwarty i zupełnie nie ma się gdzie schronić przed palącym słońcem, dlatego mimo grubej warstwy filtrów i czasu spędzonego głównie w wodzie spaliliśmy się na raka. Należy pamiętać, że ostatnich kilkanaście kilometrów drogi do wadi jedzie się po szutrowej nawierzchni w górskim terenie i zalecany jest samochód z napędem 4×4.





Nieopodal Wadi Al Arbaeen znajduje się jedno z tych miejsc, które będąc w Omanie po prostu nie wypada nie zobaczyć – Bimmah Sinkhole. Według lokalnych wierzeń miejsce to powstało w wyniku uderzenia gwiazdy, rzeczywistość jest jednak mniej poetycka i jest to po prostu zapadlisko tektoniczne spowodowane erozją skał wypełnione turkusowo-niebieską wodą w której kąpiel jest trochę „dziwnym”, aczkolwiek ekscytującym doświadczeniem. Cały teren dookoła to park Hawiyat Najm z palmami, roślinnością oraz ocienionymi miejscami do pikniku. Są też ubikacje oraz duży parking.



Wadi Shab to dla nas zdecydowanie pod każdym względem najpiękniejsze wadi jakie widzieliśmy i nie bez powodu uznawane jest za najpiękniejszą dolinę rzeczną w Omanie. Wiedzą to wszyscy turyści odwiedzający Oman dlatego jest to miejsce bardzo popularne i niestety, jak na lokalne warunki, również mocno zatłoczone. Jeżeli chcecie w pełni nacieszyć się tym niesamowitym krajobrazem wycieczkę należy rozpocząć bardzo wcześnie – my już punktualnie o 7 rano byliśmy na parkingu ponieważ właśnie wtedy zaczyna kursować łódź (koszt 1 OMR/osoba), którą przeprawimy się na drugi brzeg do miejsca gdzie rozpoczyna się szlak do wadi. Piesza wędrówka trwa około godziny, a wczesna pora sprawia, że dolinę przez cały ten czas wypełnia przyjemny chłód więc nawet jeżeli nie jesteście rannymi ptaszkami ten argument powinien zadziałać 🙂 Droga najpierw wije się szerokim, suchym dnem doliny, im dalej tym ściany wąwozu coraz bardziej się zacieśniają, a dno stopniowo wypełnia się wodą. Najpierw brodzimy w krystalicznie czystej i przejrzystej wodzie, aż w końcu dochodzimy do miejsca gdzie nie czujemy już dna pod stopami i do celu nie pozostaje już nic innego jak tylko dopłynąć 🙂 Spokojnie – nie jest to wcale długi odcinek, a po drodze jest kilka płytszych miejsc gdzie można odpocząć i złapać oddech. Na końcu na wszystkich wytrwałych czeka niespodzianka. Otóż największą atrakcją Wadi Shab jest znajdująca się na samym jego końcu ukryta jaskinia – prowadzi do niej prawie niewidoczny, bardzo wąski korytarz przez który trzeba się niemal przecisnąć aby jak przez „dziurkę od klucza” wpłynąć do jaskini. Za pierwszym razem, kiedy nie wiemy jeszcze co nas czeka jest to doświadczenie lekko klaustrofobiczne, jednak warto się przełamać bo bez problemu da się przepłynąć bez konieczności nurkowania, a sama jaskinia robi naprawdę duże wrażenie. W środku znajduje się niewielki wodospad, dookoła są liny po których można się wspiąć i do woli skakać do wody z całkiem sporej wysokości. Na końcu serii zdjęć jest film pokazujący jak wygląda cała droga do i z jaskini.










Aby wycieczka do Wadi Shab była w 100% udana radzimy zaopatrzyć się w wodoodporną torbę do której spakujemy wszystkie potrzebne rzeczy, wodę, buty, aparat itp. dzięki czemu będzie można mieć je cały czas przy sobie i nie będzie potrzeby ich zostawiania na początku „głębokiej wody” tym bardziej, że na końcu wadi są 2-3 półki skalne na których można się spokojnie „rozłożyć” i tym sposobem spędzić w tym cudownym miejscu nawet kilka niezapomnianych godzin. My tak zrobiliśmy i widzieliśmy mnóstwo osób, które zostawiały wszystkie swoje rzeczy pod opieką współtowarzyszy i na zmianę płynęli do końca wadi by już po chwili wracać często bez zrobienia nawet jednej fotki. Nie mogliśmy zrozumieć po co iść w dwie strony 2 h aby w najciekawszym miejscu być zaledwie kilka minut?! Od nas zatem rada jest prosta – bądźcie wcześnie rano, miejcie wodoodporną torbę, płyńcie do końca i zostańcie tam tak długo jak tylko możecie.

Na ostatnie wadi musieliśmy czekać kilka dni, by w drodze na pustynię zajechać do Wadi Bani Khalid. W przeciwieństwie do Wadi Shab jest to miejsce popularne głównie wśród Omańczyków, my dodatkowo odwiedziliśmy je w weekend więc mieliśmy okazje poobserwować jak odpoczywają lokalsi. Miejsce przypomina wielkie, miejskie, zatłoczone kąpielisko, chociaż obiektywnie rzecz biorąc jest naprawdę urokliwe. Warto tu też dodać, że w tym miejscu trzeba uszanować lokalne zasady – kąpali się głównie mężczyźni, a kobiety odpoczywały w cieniu w swoim towarzystwie ubrane od stóp do głów. Turystki pragnące ochłodzić się w wodzie powinny mieć na sobie koszulkę i spodenki (najlepiej takie do biegania) i wtedy jest szansa, ze nie wzbudzą sensacji 😉 Z Wadi Bani Khalid można udać się dalej na krótszy lub dłuższy (prowadzący nawet do Wadi Tiwi) trekking. Nam czas na to już nie pozwolił – pustynia czekała…





2 Komentarze

  1. Piękne miejsce, gorące też widać, ale piękne!

  2. Nawet nie wiedziałam gdzie to jest… Wydaje się, że oprócz spalonej słońcem ziemi nie ma tam nic ciekawego, a tu tyle cudownych zjawisk! Dobry wpis, bo ma się ochotę na więcej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.